W dniach 14-16 sierpień odbyła się prawdziwa uczta, dla wszystkich miłośników marki FSO – Zlot FSO Auto Klub w Łęguckim Młynie! Na miejsce dotarłem dzięki uprzejmości jednego z forumowych znajomych, za co raz jeszcze mu dziękuję :) Szczególnie, że miałem okazję przejechać się samochodem wyjątkowym i unikatowym, bo Polonezem z dwulitrowym silnikiem turbo diesla. Jak widać na zdjęciach, wzbudzał spore zainteresowanie.
Zdjęcia poniżej przedstawiają “Groszka”, czyli Fiata 125p Cult Style z Nowego Dworu Gdańskiego. W tle da się również zauważyć cyrkowy namiot, a za nim mój, kryzysowy, bo zabrakło na nim tropiku. Radzę zwrócić uwagę na tytuł książki, która znajduje się na tylnej półce. Inne “epokowe” akcesoria, które znajdują się w samochodzie, to m.in. radio “Kasprzak”, telefon (do przyjaciela) ze słuchawką, kartonowy model “WPT 1313″ czy piesek z kiwającą głową (oryginalny, kilkunastoletni). Na dachu waliza, dwie beczułki oraz narty do sportów wodnych ;) Nie zabrakło również literatury fachowej, a i o rozrywkę nie trudno. Na długie podróże polecam kultowy PRL-owski kryminał “Śmierć nadjechała Fiatem” :D (na jednym ze zdjęć). Przednie sprężyny obcięte, a tylne resory zmieniły kształt z takiego : ) na taki : (

Pewnie gdyby Manet tworzył w obecnych czasach przez myśl by mu nie przeszło malować "Śniadanie na trawie" (i gołe prostytutki), a od razu zacząłby zajmować się prawdziwą sztuką i namalowałby "Śniadanie na Fiacie". Prawdziwa sztuka, którą my sami mogliśmy oglądać w sobotni poranek. Serwetka (obrus) nie jest wcale byle jaka, bo epokowa! Inne zdjęcia z sobotniego poranka poniżej.
Chłopakom z Nowego Dworu dziękuję za podwiezienie :)
Zlot był po prostu fenomenalny. Samochody z FSO może i mają swoje wady, ale mają też klimat, którego próżno szukać w “plasikach” :) Poza tym jak nie mieć sentymentu do pojazdów, przy których pracowali polscy inżynierowie? Dzięki takim imprezom można pogadać z osobami, które mają to same hobby i zobaczyć samochody, które wcześniej widziało się tylko w internecie.
Samochodami z FSO jeździli w końcu najwięki twardziele: Borewicz i Jacek Żytkiewicz ze “Zmienników”. Tylko Rysiek z Klanu miał “Mareę Weekend”, ale i ta na zlocie też się pojawiła.